Granie muzyki jest dla mnie ważne tak jak oddychanie - wywiad z zespołem Transparent Human Creatures

17632190_998072893625465_8180465500663960451_o

 

Wszyscy sympatycy Transparent Human Creatures śledzący poczynania tej czteroosobowej kapeli z Bishop’s Stortford, z pewnością z niecierpliwością oczekują pierwszego albumu Extended Play, który jest tuż za rogiem. Wraz ze Sławkiem Orwatem skorzystaliśmy skwapliwie z tej okazji, aby przepytać odświeżony skład zespołu jak przebiegał proces nagrywania, jakie są ich plany na przyszłość, oraz co też wspólnego mają łyżwy z muzyką.

 

Mateusz: Kilka tygodni temu wypuściliście do sieci singiel Runaway zapowiadający wasze pierwsze wydawnictwo EP które ukaże się pod koniec Listopada. Opowiedzcie, jak wyglądał proces produkcyjny oraz co będziemy mogli znaleźć na płytce?

Aman: Zaczęliśmy od wersji demo którą zastałem po przybyciu do zespołu niemal gotową. Później musieliśmy nagrać bębny które zastąpiły nasze zaprogramowane gary. Po nagraniu bębnów każdy z nas pracował po godzinach nad resztą nagrań. Ustaliliśmy sobie nieprzekraczalny termin, do którego wszystkie ślady miały być gotowe, dzięki czemu teraz został nam tylko mastering. Wielkie podziękowania dla Anthony’ego Heapy, Tima Webstera oraz studio Archive za wspaniałą robotę przy sesjach z bębnami.

Ryan: Jamujemy. Piszemy. Jamujemy ponownie. Gramy numery na koncertach. Nagrywamy demo. Zmieniamy je. Gramy więcej koncertów. Kiedy uważamy, że numer jest w końcu gotowy, nagrywamy go. Nadchodzący EP jest rezultatem naszej wspólnej kreatywności, którą pompowaliśmy w ten album przez ostatni rok i odzwierciedla on nasze bardzo różne wpływy muzyczne i style grania. Wszystko osadzone jest na solidnych tekstach Jona i smakowitych riffach Magicka. Oczekujcie świetnych kompozycji stworzonych przez zapalonych muzyków.

Maciek: Proces produkcyjny… to długa historia 😉 Pisanie-próby-nagrywanie-pisanie od nowa-próby-nagrywanie… 🙂 Kiedy już dostałem nagrane bębny, poszło sprawniej. Biegałem od jednego domu do drugiego po kolejne partie instrumentów, wokali itd. Potem siadaliśmy z Amanem i obrabialiśmy ścieżki, ustawialiśmy brzmienia gitar, wokali. Z gotowymi projektami i demówkami udaliśmy się do Tima Webstera. Teraz Aman robi mastering. Na płytce będzie 5 studyjnych utworów i dwa bonus tracki.

22310459_1160225677410185_217022839498582804_n

Sławek: Maciek i Jonathan czy moglibyście w kilku zdaniach przedstawić waszych nowych kolegów, którzy pojawili się w zespole po odejściu Łukasza? Jak wy postrzegacie ich wkład do finalnego kształtu kompozycji i jak oni sami odnaleźli się pośród was?

Aman: Mam na imię Aman I gram na basie… z THC zetknąłem się po raz pierwszy, kiedy pomagałem Maćkowi i Jonowi przy nagrywaniu dema ich poprzedniej kapeli Error 24, gdzie udzielałem się zarówno na basie jak i wokalnie. Po rozpadzie Error 24 i powołaniu THC nadal pracowałem z nimi przy nagraniach demo. Podczas produkcji chłopaki poprosili mnie abym został ich inżynierem dźwięku, a jeszcze później zaproponowali mi posadę basisty.

Maciek: Ryan Thwaits vel mr Smile to bardzo pozytywny wiecznie uśmiechnięty człowiek. Zastąpił Łukasza Makowieckiego na perkusji całkiem godnie, pomimo wysoko postawionej przez Łukasza poprzeczki. Z racji tego ze Ryan jest genialnym gitarzysta

to siedząc za bębnami daje nam dużo swobody kompozytorskiej i patrzy na nasze wybryki bardziej łaskawym okiem 🙂

Aman Nundram przejął gitarę basowa od Jonathana. Wkład w kompozycje ogromny. Właściciel głosu o bardzo ciekawej barwie, którego chętnie użycza 😉 Razem z Amanem produkujemy (jeśli można się tak wyrazić) nasza muzykę.

 

Mateusz: Transparent Human Creatures od momentu powstania w 2014 roku przechodził wiele transformacji, zmian osobowych oraz aranżacyjnych. Jak te wszystkie zmiany wpłynęły na tworzoną przez was muzykę?

Aman: Sądzę, że dla mnie te zmiany nie są jeszcze tak bardzo widoczne, prawdę mówiąc sam nadal staram się zrozumieć, jak powinniśmy brzmieć. Muszę przyznać, że na pewno przebyliśmy długą drogę jako zespół dojrzewając tak muzycznie jak i prywatnie i nie mogę się doczekać, kiedy znowu zaczniemy pracę.

Ryan: Kiedy jakiś zespół odświeża skład i nowe osoby dostają możliwość wpływania na proces twórczy, muzyka zawsze ulega transformacji. Taki stan rzeczy wydaje się działać dla nas, zwłaszcza że każdy z nas ma różne doświadczenia muzyczne i inne pomysły co do tego jak aranż czy finałowy utwór powinien brzmieć. Kiedy uda się znaleźć kompromis pomiędzy tym co wszyscy chcemy słyszeć w muzyce, kompozycje powstają bez większych kłopotów.

Maciek: Nie było tych zmian aż tak wiele. Jak pewnie pamiętasz, kiedy zaczynaliśmy to było nas trzech i w każdym z nas inna krew 😉 lecz od samego początku szukaliśmy rozwiązania problemu jakim jest śpiewanie i gra na gitarze basowej. Szczególnie jeśli mówimy o występach na żywo. Jonathan upraszczał linie basu, żeby moc śpiewać w tym samym czasie. To wpływało ogromnie na jakość występów. Teraz kiedy sekcja rytmiczna siedzi solidnie w naszej muzyce, dostaliśmy wiatr w żagle.

Jon może się skupić na śpiewaniu i graniu na gitarze. Dzięki temu ja z kolei mam większą swobodę w poruszaniu się między dźwiękami. Druga gitara w zespole, to bogactwo!!

21427497_1136899996409420_7195368775319362201_o

Sławek: Wasz były perkusista Łukasz stwierdził w pamiętnej rozmowie ze mną z 14 grudnia 2014 – jesteśmy pełni tajemnic i to chyba nasza największa tajemnica. Odnoszę wrażenie, że obecnie w nowym składzie jesteście muzykami jeszcze bardziej tajemniczymi, bo psychodelia, jaką otwarcie słychać w waszej muzyce, w niczym już nie przypomina łojenia, jakim wraz z Łukaszem rozwalaliście wszystkie knajpy, w których graliście. Co takiego stało się w THC, że duch Syda Barretta zastąpił przestery i wasz firmowy dotąd hałas?

Aman: Przesterowane gitary i hałas nadal tu są. Po prostu rozciągnęliśmy je nieco i poutykaliśmy sporo różnych dźwięków pomiędzy. Jako grupa czujemy się dość swobodnie, kiedy przychodzi do eksperymentów muzycznych. Sam zawsze staram się być bardzo kreatywny i spontaniczny, kiedy pracujemy nad nowym materiałem, bo chcę za wszelką cenę kupić słuchacza i zmusić go do skupienia. Ale hałas na pewno wciąż tu jest.

Maciek: hm… to ciekawe pytanie. Z mojej perspektywy niewiele się różni to co teraz robimy od tego co graliśmy z Łukaszem. Wszystkie kompozycje z EP były w jakiś sposób dotknięte w tamtym czasie. Myślę ze fakt, iż mamy dodatkowy wokal, druga gitarę może sprawiać takie wrażenie. No i co najważniejsze, kiedy rozwijasz się jako producent to masz więcej „środków” do pokazania tego co siedzi Ci w głowie. Co do łojenia… ciągle tam jest 🙂

Mateusz: Wszyscy jesteście muzykami z bardzo bogatym bagażem i doświadczeniem który jak widać i słychać pozwala wam na dość swobodne poruszanie się w niełatwym nurcie progresywnego rocka. Opowiedzcie pokrótce, co was inspiruje oraz jak wyglądała wasza muzyczna podróż aż do miejsca, w którym znajdujecie się teraz.

Aman: Moja muzyczna podróż była dość dziwna. Zacząłem już jako ośmiolatek w dziecięcym chórku, z którym jeździliśmy po kraju biorąc udział w zawodach. Potem, kiedy byłem już nastolatkiem, kilku znajomych z chóru zapytało mnie czy nie chciałbym grać na gitarze w zespole, który formują. I tak spędziłem kolejne 5 lat grając na gitarze w thrash metalowej kapeli koncertując po całym UK. To również wtedy po raz pierwszy zetknąłem się ze studiem nagraniowym. Nagranie kilku EP dość mocno zarysowało różnice pomiędzy nagrywaniem w studiu a występami na żywo, jak również sprawiło, że głębiej zainteresowałem się zagadnieniem produkcji muzyki. Będąc nadal członkiem zespołu zacząłem studiować inżynierię dźwięku a także produkować muzykę oraz stawiać pierwsze solowe kroki jako muzyk elektroniczny. Po kilku latach mogłem się już określać jako inżynier dźwięku i nauczyciel muzyki.

Ryan: Moje pierwsze kompozycje i występy na żywo miały miejsce, kiedy byłem jeszcze bardzo młodym człowiekiem. Uwielbiam wszystkie style muzyczne i przez lata miałem szczęście być częścią wielu wspaniałych zespołów (Silicon Sun/The Strangehood/Mozzy Green), nie zapominając jednak również o solowej karierze i udzielając się jako nauczyciel. Muzyka jest dla mnie całym światem i często czerpię inspiracje z moich doświadczeń życiowych. Jest takim zaworem bezpieczeństwa dla bolesnych wspomnień czy potężniejszych uczuć i ocaliła mnie ona wiele razy przed popadnięciem w zwątpienie czy bezsilność. Muzyka to balsam dla duszy, umiejętność, którą trzeba cały czas udoskonalać i cholernie dobra zabawa.

Maciek: Nie powiedziałbym o sobie ze mam bogate doświadczenie muzyczne. Mam za to całkiem niezły bagaż życiowy :-))

17880644_1015648225201265_2351662015231396250_o

Sławek: Po koncercie z Kabanosem określiłem was, że muzyka THC oscyluje gdzieś pomiędzy amerykańskim brzmieniem z pogranicza grunge’u i prog metalu z wyraźnie słyszalnymi inspiracjami takich firm jak Tool czy Pearl Jam, a brytyjskim rockiem psychodelicznym przełomu lat 60′ i 70′ spod szyldu pierwszych płyt Pink Floyd, kiedy to mała czarna książka Syda Barretta i srebrna łyżka Ricka Wrighta stanowiły kwintesencję artystycznej obróbki stanów „tamtej” strony ludzkiej jaźni…” Jak dziś nazwalibyście sami to, co gracie?

Aman: Myślę, że uchwyciłeś to dosyć trafnie. Nasza muzyka to taki psychodeliczny grunge z bardzo wieloma naleciałościami. Wiem, że wszyscy dzielimy tę samą wizję, ale każdy z nas ma swoje prywatne preferencje i inspiracje, które zgrabnie wplatamy w finalne kompozycje.

Maciek: Z tym i jakkolwiek slangowo to zabrzmi mam mega problem. Nie wiem, jak określić to co gramy. Zostawiam to słuchaczom.

Mateusz: Maćku, oprócz bycia gitarzystą prowadzącym odpowiadasz za aranżacje waszych numerów, zajmujesz się również miksem i produkcją waszej muzyki, tworzysz swoje autorskie kawałki także na zlecenie takich graczy jak BBC. Możesz o powiedzieć coś więcej o tej współpracy oraz jak do licha znajdujesz na to wszystko czas???

Maciek: No właśnie powiem Ci ze nie znajduje czasu :-)) Niestety nie robię muzyki na zlecenie choć bardzo bym chciał. W tej branży dobrej muzyki nie brakuje. Co prawda w zeszłym roku jedna z moich produkcji została dodana do bazy z muzyka i być może kiedyś zostanie użyta 😉

Zrobilem tez „Ever so Cold” razem Jonathanem i Shannon Grace i na te okoliczność zaproszono nas do radia BBC. Widziałem tez fragment dokumentu z użytym utworem Again który wyprodukowałem. Jednak droga od produkcji filmu, do jego publikacji jest dość długa, więc wole nie chwalić dnia przed zachodem słońca. 🙂

17917827_1015647778534643_4952369167804808372_o

Mateusz: Wasza EP powstała w studiu Hirondelle należącym do popularnej i znanej kapeli Archive. Numery powstawały pod czujnym okiem Tima Webstera. Jak wyglądała współpraca z tak profesjonalnym realizatorem, był otwarty na wasze pomysły czy raczej starał się przeforsować swoją wizję?

Aman: Tim i Ryan są przyjaciółmi od lat i wspólnie pracowali razem przy wielu projektach i kapelach. Sam znam Tima dopiero od niedawna i zawsze kojarzyłem go jako tego basistę z dredami i szerokim uśmiechem. Jestem bardzo zadowolony, że udało nam się razem pracować nad naszym materiałem. Jako że sam zajmuje się produkcją muzyki używałem każdej okazji, aby podpatrzeć, jak Tim pracuje a jest on naprawdę mistrzem w swoim fachu. Potrafi osiągnąć niesamowite efekty nawet z nagraniami słabszej jakości, a że sam zajmowałem się miksem nagrań demo jestem pod wrażeniem jak kosmicznie brzmią finalne wersje utworów. Do zrobienia pozostał mi jedynie mastering i modlitwa abym nie zrujnował jego ciężkiej pracy.

Ryan: Praca z Timem w tak wspaniałym studiu to czysta przyjemność. Jesteśmy przyjaciółmi od lat i pracowaliśmy razem przy wielu projektach więc cały proces był dla mnie bardzo komfortowy. Tim jest bardzo kreatywnym człowiekiem, ale nigdy nie próbuje przepychać swych pomysłów na siłę. Jest za to doskonały w interpretowaniu co muzyk chce przekazać swoimi kompozycjami i szczerze mówiąc, nasze numery nie brzmiały by tak świetnie, gdyby nie on. One love!

Maciek: Przyszliśmy do Tima z gotowymi do miksu ścieżkami. To była bardzo dobra decyzja. Siedziałem za jego plecami przez wszystkie dni, chłonąc wiedze jak gąbka. Praca była bardzo intuicyjna. Tim jest profesjonalista i genialnym muzykiem a Hirondelle ma absolutnie magiczna atmosferę. Mam nadzieje ze będzie to słychać w utworach.

 

Sławek: Jon tuż po waszym pamiętnym koncercie przed Kabanosem powiedziałem ci następujące słowa: „You’re born to be a singer. Be more brave ’cause you’re amazing frontman!”. Jak dziś patrzysz na swój wokal, co się zmieniło i jak nowi koledzy wpisali się w wydawanie dźwięków gardłowych w THC?

Jon: Bycie wokalem prowadzącym w zespole jest dla mnie… dużym wyzwaniem z wielu powodów, ale jest to też coś od czego nie mogę się odwrócić. Pamiętam twoją radę, jest ona dla mnie niczym znak przy drodze do którego trzeba się dostosować z gorzką akceptacją. Staram się także bardziej cieszyć się różnymi zdarzeniami i nie traktować niczego zbyt poważnie. Zupełnie nowa sekcja rytmiczną oraz niekończące się dostawy nowych muzycznych pomysłów są bardzo pomocne. Nawet z pomocą efektów, nigdy nie udało by mi się stworzyć tak charakterystycznych harmonii jak robi to Aman

 

Mateusz: Patrząc na wasze poczynania dochodzę do wniosku, że THC to zespół perfekcjonistów. Kto w kapeli posiada najbardziej krytyczne oko i jak wpływa to na wasze kompozycje, oraz finalny produkt?

Aman: To ciężkie pytanie. Wszyscy jesteśmy dość krytyczni, ale każdy z nas w inny sposób. Ja samemu dość sporo narzekam, ale staram się mówić po prostu co mam w głowie. Wiem też, że jesteśmy krytyczni w zdrowy sposób, ponieważ zależy nam bardzo na efekcie końcowym. Niezależnie od tego, że szukamy w kompozycji różnych rzeczy, w końcu każdy z nas osiąga zamierzony cel. Mamy również wspólny nawyk, aby nie zostawiać aranżacji zbyt długo samych sobie, tak więc fakt, że wykonujemy ją jednego dnia w taki sposób, nie znaczy, że na kolejnej próbie nadal będzie ona brzmiała tak samo.

Ryan: Ja po prostu kocham grać na bębnach. Pokaż mi perkusję i obserwuj co się będzie działo. Zawsze jestem otwarty na konstruktywną krytykę z solidnego źródła, ale szczerze mówiąc – ja gram prosto z serca – i to wszystko co ode mnie dostaniecie. Oczywiście jestem też perfekcjonistą, ale staram się by ta cecha nie przeszkadzała w istocie muzyki.

Maciek: Nie jestem perfekcjonista, lecz natura obdarzyła mnie dość dobrym słuchem i wydaje mi się ze to ja jestem największym krytykiem, szczególnie jeśli chodzi moje poczynania. Fajne w zespole jest to ze się nie spinamy i słuchamy siebie w trakcie procesu pisania materiału.

 

Sławek: Jonathan, 4 lata temu powiedziałeś mi następujące słowa: „Jeśli będziemy dalej integrować naszą kreatywność, wkładając odpowiednią ilość pracy, gdy tylko nadarzy się okazja to wierzę, że możemy dotrzeć do publiczności, która to doceni”. Nie uważasz, że obecnie – używając języka łyżwiarskiego – zamiast poruszać się jak dawniej po ściśle wyznaczonych torach, od jakiegoś czasu zaczęliście poruszać się po całej tafli lodowiska wykonując takie muzyczne figury i piruety, których – jak sądzę – nie powstydziliby się nawet Jayne Torvil i Christopher Dean? (śmiech)

Jon: Obecnie z powiększonym składem musimy integrować naszą kreatywność jeszcze bardziej! Często zmuszeni jesteśmy używać skróconych wersji naszych pomysłów, czy też skracamy lub przerabiamy kompletnie niektóre rzeczy, aby dopasować je do naszych konceptów. To naprawdę wspaniałe móc usłyszeć odnowioną wersję pomysłu, który zostawiliśmy „na później”, to tak jakby dodać kilka nowych wymiarów! Musimy tylko się upewnić, że opanowaliśmy piruety zanim zaczniemy skakać salchowy.

Maciek: Mamy bardzo dobre łyżwy! 🙂

Mateusz: Chodzą słuchy, że już w następnym roku będzie można was usłyszeć i zobaczyć na żywo w Amsterdamie. Możemy liczyć na jakieś szczegóły tego przedsięwzięcia?

Ryan: Kochamy Holandię i rzeczywiście coś się święci, więcej szczegółów wkrótce.

20622078_1108030989296321_6476449760225285747_n

Sławek: Maćku w pamiętnej rozmowie z 2014 roku użyłeś następującego stwierdzenia – granie w kapeli to coś więcej niż tylko granie muzyki. Czy po 3 latach oraz zauważalnej przez wszystkich zmianie stylistycznej i kadrowej granie w THC oznacza dla Ciebie jeszcze więcej, czy też muzyka pochłonęła cię już tak bardzo, że inne sfery życia zeszły już całkowicie na drugi lub trzeci plan?

Maciek: Granie muzyki jest dla mnie ważne tak jak oddychanie. Granie w zespole z dobrymi multi instrumentalistami jest jak mega challenge, bo cały czas gonie króliczka 🙂 Łukasz Makowiecki uchylił mi drzwi do świata produkcji dźwięku I powiem Ci ze to było najlepsze otwarcie w moim życiu! Chciałbym się dalej rozwijać w tym kierunku. Są daleko posunięte w akcji plany budowy własnego studia. Co do innych sfer życia… staram się zachować balans pomiędzy moją fanaberią a realem. Jest rodzina, przyjaciele I kupę fajnych rzeczy do zrobienia! No I doba ma tylko 24 godziny 😉

18076875_1024839900948764_4149046313838677883_o

Mateusz: Jakie są wasze plany na przyszłość? Planujecie się bardziej skupić na koncertowaniu czy też pójść za ciosem i po wydaniu EP możemy wkrótce spodziewać się pełnoprawnego albumu?

Aman: Myślę, że koncerty pożrą większą część przyszłego roku. W przerwach planujemy nagrać drugi album EP, potem może pomyślimy o długogrającym krążku…

Ryan: Na pewno na początku roku skupimy się na solidnych koncertach promujących Epkę, ale już zaczęliśmy nagrywać kolejną porcję nowych utworów. Czy pojawią się one na kolejnym albumie EP, pełnym albumie czy też może wydawnictwie koncertowym – tego nie wiem, ale zdecydowanie mamy sporo nowego materiału.

Maciek: Zaczęliśmy się rozglądać za managementem. Pomału planujemy koncerty. W wydawniczych planach dość sporo, bo chcielibyśmy nagrać kolejną EP oraz jakąś akustyczne wydawnictwo. Przymierzamy się dość poważnie do nagrania albumu na żywo. Myślę ze stanie się to pod koniec 2018 roku.

Nie będzie nudno!

Rozmawiali:

Mateusz Augustyniak

Sławek Orwat

Zdjęcia: Transparent Human Creatures

TwitterFacebookUdostępnij

Zostaw Komentarz

Bądź pierwszym komentującym!

Powiadom o

wpDiscuz