Proletaryat w Bedford – relacja proletariusza

proltitle

W połowie maja legenda polskiego heavy metalu – zespół Proletaryat, po raz kolejny zawitał na wyspy. Chłopakom z Pabianic najwyraźniej spodobał się wyspiarski klimat, bowiem swoją poprzednią trasę po UK mieli zaledwie kilka miesięcy temu, w grudniu. Na wspomnianym grudniowym koncercie niestety nie udało mi się pojawić, natomiast nie mogłbym sobie darować, gdybym po raz kolejny odpuścił, zwłaszcza że na jedno z wystąpień zespół zaplanował moje prowincjonalne Bedford. Nieczęsto zdarza się żeby gwiazda takiego formatu zaglądała w te okolice, tak więc ubrałem kapotę i raźnym krokiem ruszyłem w stronę Esquires, miejsca skupiającego miłośników mocnej muzyki i ogólnie ludzi dziwnych – czułem się więc tam jak ryba w wodzie. Na miejscu powitała mnie ekipa DieRevers – kapela z Norhampton, mająca wystąpić przed Proletaryatem – oraz niezastąpiona ekipa z Bristolu, która czuła się w Bedford jak u siebie w domu – gorące pozdrowiania dla was, jeśli to czytacie 🙂

sfallW menu tego pogodnego sobotniego wieczoru był jeszcze jeden zespół – brytyjski Southfall grający w klimatach hard rocka. Ekipa z Birmingham solidnie rozgrzała  niemrawo ściągającą do klubu publiczność. Muszę przyznać że bardzo podoba mi się rozwój technologii pozwalający na pozbycie się kabli, dzięki czemu muzycy mogą nie tylko swobodniej poruszać się po scenie, ale też całkowicie się z niej ewakuować i kontynuować koncert bawiąc się z publicznością, co ekipa z Southfall bardzo dobrze uskuteczniała. Prawdziwym hitem okazał się cover popowego numer „Uptown Funk”, podlany odpowiednio mocnym rockowym riffem rozbujał publiczność lepiej niż ich autorskie numery.

sfall2dversPo Southfall na scenie pojawił się wspomniany wcześniej DieRevers – metalowa kapela z Norhampton – swoistego zagłębia mocniejszych brzmień i przesterowanych riffów. DieRevers powstało w 2014 roku, na swoim koncie ma już występy z Kobranocką i Proletaryatem, zajmuje się też organizacją koncertów, a na ich oficjalnej stronie można znaleźć EP’kę z pięcioma numerami nagranymi w poprzednim roku – gorąco polecam. DieRevers widziałem na scenie po raz pierwszy nieco ponad rok temu – zrobili na mnie niesamowite wrażenie, spotęgowane jeszcze faktem, że tak świeży skład może grać tak dobrze. Już wtedy ich muzyka przywodziła mi na myśl pewien bardzo dobrze znany zespół z Texasu. DieRevers na pewno nabrało doświadczenia i obycia scenicznego, a ich muzyka zaczyna znajdować swój właściwy tor.

dvers2Mocne, rytmiczne numery nadal przywodzą mi na myśl dokonania pana Anselmo, chociaż mają w sobie już mniej Pantery, a nieco więcej Downa. Wyraźnie można wyczuć stoner metalowe nuty, a solidne riffy zachęcają do dzikiego pogowania pod sceną. Specjalne brawa należą się za numer „King Has Left The Throne”, jest to doskonale przmyślana i napisana kompozycja – jak dla mnie murowany hit i muzyka światowej klasy.

Czas płynął nieubłaganie i mimo rozgrzanej sceny, oraz publiczności domagającej się kolejnych bisów, powoli przychodził czas na gwiazdę wieczoru. W klubie można było znaleźć może z  pięćdziesiąt osób, koncert więc mógłbym określić mianem kameralnego, trzeba jednak przyznać że ani jedna osoba nie znalazła się w nim przypadkiem.

proletaryatProletaryat został przywitany gromkimi okrzykami i po przywitaniu się z fanami rozpoczął metalową masakrę. Zespół z Pabianic w przyszłym roku będzie obchodził trzydziestolecie działalności scenicznej i niesamowicie ucieszyłem się widząc w jak dobrej formie zaprezentowali się w Bedford.  Kapela zafundowała nam podróż w przeszłość rozpoczynając koncert od utworów z najnowszej, wydanej w poprzednim roku płyty Oko za oko i stopniowo cofając się aż do początków swej działalności w latach 90. Proletaryat nie sili się na konwenanse i nie próbuje udawać kogoś kim nie jest, to po prostu muzyczny strzał w mordę z każdym kolejnym numerem wgniatający coraz bardziej w podłogę. Agresywne teksty Oleya są dosadne i szczere do bólu, a galopująca perkusja i niemal klasyczna metalowa gitara podnoszą temperaturę niemal do granicy wrzenia. Mimo niewielkiej ilości ludzi, pod sceną rozpętało się dzikie pogo, trwające aż do końcowych dźwięków ostatniego bisu. Proletaryat wychodził na bis aż dwukrotnie, a Oley stwierdził że publiczność dzisiejszego wieczoru jest bardziej energetyczna, niż niejeden kilkutysięczny tłum.

Na scenie, podczas wykonywania dobrze znanego wszystkim fanom utworu „Jak Ptak” pojawił się gość specjalny. Marcin Durmaj, wokalista z zespołu DieRevers odśpiewał razem z Proletaryatem jeden z najbardziej znanych metalowych hymnów lat 90.

Jak w  całej Wielkiej Brytanii, godzina 23 zawsze wyznacza koniec balu, a karety zmieniają się z powrotem w dynie, tak też ten bardzo udany sobotni wieczór musiał się skończyć. Dziękuję z tego miejsca organizatorom koncertu – Studio13A za sprowadzenie takiej mega gwiazdy do Bedford. Dochodzą mnie słuchy że Proletaryatowi bardzo podoba się na wyspach, sądzę więc że niebawem możemy spodziewać się ich ponownie.

proletaryatplyta Trudno się dziwić, skoro lwia część brytyjskiej polonii to właśnie ludzie pracy, współczesny proletariat próbujący odnaleźć się w zachodniej, nieco pokracznej rzeczywistości. Trochę szkoda że publiczność okazała się niezbyt liczna, jednak takie małe koncerty mają w sobie o wiele większą moc, niż ogromne imprezy na kilkaset czy kilka tysięcy ludzi. Interakcja muzyków z fanami przenosi się na całkowicie inny, wręcz bezpośredni poziom. Kogo zabrakło, niech żałuje.

Mateusz Augustyniak

Zdjęcia: Jack Moustache Photography

 

 

TwitterFacebookUdostępnij

Zostaw Komentarz

Bądź pierwszym komentującym!

Powiadom o

wpDiscuz