Mają rację ci, którzy twierdzą, że Myslovitz bez Artura to już nie to…

22181244_822916024558521_970614217273485975_o

…no bo Mają. Myslovitz z Michałem, to kompletnie coś innego, nowa jakość.  Nie lepsza, przecież Myslovitz od początku był marką samą w sobie. Nie gorsza, przecież z takim głosem jaki ma nowy wokalista, (przecież to już  sześć lat więc jaki nowy?), i takim materiałem jaki ów wokalista dostał do zagrania i zaśpiewania, nie może się nie udać. Myslovitz stał się moim zdaniem mocniejszy. Lekko  przearanżowane numery, które każdy z nas zna jako, niekoniecznie lekko, trącające nutką melancholii, nagle pokazały pazury, stały się mocniejsze.  Byłem ogromnie zaskoczony jak świetnie brzmią. Zyskały kompletnie nowy wymiar, wymiar który mi się podobał, wręcz mnie porwał.

22181256_822916077891849_5490933731384975486_o

Zaczęli jednak lekko, piosenką nagraną po katastrofie jaka się wydarzyła w ich rodzinnym mieście, w kopalni KWK „Mysłowice – Wesoła”, by wspomóc  rodziny górników, którzy zginęli. To było doskonałe intro do całego koncertu, szczególnie tutaj, na wyspach. Zabrzmiało dla mnie , emigranta, jak szeptane ze sceny do ucha:

 

– Kochani, pamiętajcie skąd jesteście.

 

22089493_822916754558448_584583178803182410_n

 

Potem przeplatali starsze i nowsze kawałki napisane wspólnie z Arturem Rojkiem i po raz kolejny powiem, że Michał Kowalonek udowodnił iż jest idealny by być głosem zespołu. Kraków, Nienawiść, Sprzedawcy marzeń, Peggy Brown…

Właśnie! Peggy Brown. Chłopaki poprosił publikę przed wykonem aby ta… nie śpiewała z zespółem?! Niektórzy zareagowali śmiechem, lecz większość zdziwieniem. No jak to przecież? Nie śpiewać Peggy Brown? I rzeczywiście, konsekwentnie uciszali ludzi pod sceną gdy wybrzmiewały śpiewane niemal szeptem pierwsze słowa piosenki. I tak to się zaczynało i zaczynało i zaczynało, żeby huknąć w końcu, tym razem z całą salą. Wyborne! Ja miałem włosy na rękach postawione dęba. Godny wspomnienia jest jeszcze jedenfragment koncertu. Przy Scenariuszu dla moich sąsiadów publika dosłownie zmusiła Myslovitz do przedłużenia utworu  o kilka długości refrenu wyśpiewując to charakterystyczne  „o o o”. W pierwszej chwili odniosłem wrażenie, że to lekko zaskoczyło zespół ale szybko popłynęli za publicznością i pociągnęli refren jeszcze przez ładnych kilka chwil. Wydaje mi się, że ten moment trasy po UK zapamiętają sobie szczególnie miło.

W zwyczajowe „greatest hits” do zestawu oczywicie zostały wplecione kawałki z ostatniej płyty zespołu, którą w zasadzie panowie już dosyć dawno temu promowali trasą. Bardzo liczę na to, że obecne koncertowanie, jest rozgrywaniem się przed wejściem zespołu do studia. Najwyższy czas na kolejny krążek.

22181247_822916797891777_8601542258606584222_o

I na koniec muszę coś wyznać. Biję się w piersi i posypuję głowę popiołem. Wspomniana przed momentem płyta bardzo długo leżała na półce nawet nierozpakowana.(!) Jakoś nie mogłem pogodzić się, że Myslovitz i Rojek to już nie jedność ale w końcu dojrzałem do tego by to zaakceptować. Wszak Myslovitz to przecież nie był tylko Rojek a Myslowic teraz to nie chłopaki i dopięty do nich wokalista. I jedna i druga sytuacja to Myslovitz. Po prostu.

I mówię to jako fan Artura jako artysty solowego, oraz Mslovitz z Arturem. Teraz stałem się fanem Myslovitz z Michałem. Jeśli, któres z Was, czytających ten tekst, należy w dalszym ciągu do obozu sceptyków, to szczerze radzę. Nie marnujcie czasu, bo omija Was mnóstwo emocji, doskonałej energii, i świetnie zagranych nut. Myslowic to po prostu utalentowani artyści a to zespół ten cechowało zawsze i nic tu się nie zmieniło.

 

Marcin Kuchta

Fot. Artur Grzanka

TwitterFacebookUdostępnij

Zostaw Komentarz

Bądź pierwszym komentującym!

Powiadom o

wpDiscuz